Wyróżniony wpis

Nie idę!

908x620_o0zs8a

- Szykuj się za dwa tygodnie spotkanie klasowe-słyszę w telefonie -Spotkanie klasowe mówisz no super tylko ja się nie piszę – Co ty? Co z tobą? Wiesz jak będzie fajnie -ten głos namówiłby chyba niejedną do zakupu wędki na ryby albo jeszcze coś bardziej głupiego. – Pójdziesz, pójdziesz , przecież to spotkanie po latach to takie sentymentalne i miłe. Sentymentalne, miłe i zaraz pewnie padnie jeszcze więcej równie tego rodzaju przymiotników. Chyba zaraz się wyłączę -bo to dalej brzmi jak by ktoś chciał usilnie sprzedać mi zestaw  garnków. No szybko trzeba pomyśleć co mogłoby kryć się pod obietnicą- super. Super bo powspominam: ucieczkę z chemii, ściąganie na rosyjskim,ciągle spocony fartuch, aferę z rusycystką, której ze złości( bo nie chciała mi wstawić trójki)na skórzanej torbie napisałam ,,głupia’’ . No i powspominamy sobie nasze dawne marzenia. A największe brzmiało ,,Być wreszcie dorosłym’’ No i to się spełniło. I to jak się spełniło. Z pewnością Jadzia już nie musi się kryć w toalecie z papierosem, pali ile chce, ma skórę staruszki i tysiące problemów. A Paweł, który był naszym Belmondo teraz jest zagonionym, łysym dziadkiem, który siłownie widział na folderach hotelowych. Bożena klasowa piękność boryka się z nadwagą. Zenek, dyrektor jednej z firm też przypomina faceta, który nie może wykonać skłonu. A nasz profesor, w którym przez całe liceum się kochałam i dla którego codziennie pochłaniałam tomy książek o bilansie cieplnym, prostownikach i tego typu bzdurach też będzie. No ma być super- miłość ze szkolnych lat, to biedny, chudy staruszek, u którego wykryto nowotwór. No i o czym będziemy rozmawiać o tym paleniu w toalecie, o ucieczkach z lekcji, o pryszczach, o balu maturalnym, na którym wszyscy po godzinie nie pamiętaliśmy co było dalej. – Wypijemy coś pośmiejemy się i będzie fajnie- to już obietnice z rzędu drobnych pijaczków … Nie idę, a tamten film chyba lepiej jak czasem obejrzę sama,jeśli, w ogóle będę chciała.

-

DAMA TRACI NAD SOBĄ PANOWANIE

Dlaczego są sytuacje, gdy wydaje się, że powinnyśmy być „stereotypowymi” kobietami? Nie kląć, mieć poukładane życie uczuciowe? Przecież popkultura też mówi nam: bądź sobą i nie przejmuj się innymi. Bohaterki „Lejdis” rzucają mięsem na okrągło, a coraz więcej gwiazd przyznaje, że nie mają zamiaru gorączkowo szukać faceta (Taylor Swift) i nie marzą o macierzyństwie (Agnieszka Szulim). Nie mówiąc już o szczerości w innych sprawach: jeśli słuchasz Rihanny, wiesz wszystko o jej upodobaniach seksualnych… Dlaczego więc tobie nie wolno?
To, na ile możemy sobie pozwolić w kontaktach z innymi ludźmi, zależy… od nas samych. – Jeśli ktoś ocenia samego siebie w oparciu o sygnały, jakie odbiera z zewnątrz, to pilnuje się, żeby np. nie kląć, kiedy inni sobie tego nie życzą. Ale mając wewnętrzne prze¬konanie, że jesteśmy w porządku tacy, jacy jesteśmy, możemy takie reakcje otoczenia zlekceważyć – twierdzi Monika Kotlarek, psychoterapeutka i autorka bloga psycholog-pisze.pl. Rzecz jas-na, dużo zależy od tego, kto nas ocenia. Jeśli tylko koledzy z pracy, możemy się nie przejmować. Gorzej, gdy z powodu np. naszego „soczystego” języka krzywo patrzy na nas szef. – Do niedawna relacje między przełożonym a pracownikami w firmach były mocno sformalizowane, teraz – jest moda na „kumpelskie” stosunki. Tu jednak trzeba wykazać się wyczuciem: szef ma prawo traktować nas jak dobrych znajomych, ale to wcale nie oznacza, że tego samego oczekuje w zamian – uprzedza Monika Kotlarek. Kobiety są dodatkowo na cenzurowanym, bo – o ile dla nas samych jest to oczywiste, że kształcimy się i robimy karierę zawodową – dla wielu mężczyzn nadal jesteśmy „nowe” w niektórych zawodach, np. informatyka. Co zatem zrobić, jeśli już zdarzyła ci się w pracy – hmm… nieparlamentarna wypowiedź? Czy inne zachowanie, które z perspektywy czasu uważasz za zbyt swobodne? Najlepiej – nic! – Dopóki reakcje ocenione przez naszych współpracowników za niekulturalne czy wulgarne nie przytrafiają nam się np. na spotkaniach z klientami czy w kontaktach z szefem, nie musimy się przejmować! Każdy w pracy może od czasu do czasu stracić kontrolę nad swoim językiem czy zachować się bardziej nerwowo, niż by chciał. Jest stres i takie sytuacje się zdarzają – podsumowuje Monika Kotlarek.

Nie lecę, wolno mi!

- Planujemy wakacyjny weekend …chyba Turcja będzie dobrym pomysłem, zabierasz sie z nami? pyta koleżanka,
- Nie, dziękuje – odpowiadam.
- Nie, nie żartuj, zaszalejemy będzie super.Po co siedzieć w tej Gdyni cały rok? Nie jesteś przecież taka stara!Czyżbyś nie obraź się-zgnuśniała? Rusz się!Wyjedź z domu! Nie chcesz używać życia?
Chcę i wolno mi używać życia tak, jak chcę. Nie pojmuje,czemu życia używać trzeba obowiązkowo z dala od miejsca. w którym akurat się żyje. Ruszam się, spacery nad brzegiem morza…robię więcej kilometrów niż ci, którzy akurat czekają na samolot, siedzą w taksówce, a na koniec siedzą w barze. Lubię swoje życie, weekend w Turcji czy Barcelonie wydaje mi się nieskończenie bardziej męczący i znacznie mniej pociągający. Nie lecę, wolno mi.Wszystko fajnie wprost rewelka tylko zapomnieliście o kilku małych szczegółach:snuciu się po lotnisku, godzinach w ciut ciasnawym fotelu, podczas, których waszą jedyną rozrywką jest czytanie instrukcji bezpieczeństwa.No i obowiązkowej niespodzianki w wypożyczalni samochodów, gdy do wynajętego online samochodu po super atrakcyjnej cenie doliczono wam niezłą sumkę dolarów.
Podrożę kształcą?Jedzenie tacos w Meksyku nie zmieni twojego życia. Pluskanie się w ciepłym Morzu Śródziemnym nie zmieni twojego życia. Ci, którzy są zadowoleni ze swojego życia, nie muszą się z niego wyrywać.A przynajmniej nie wszyscy. Bo nie którzy z nas podróżować po prostu muszą. Coś ich gna przed siebie. Podobno blisko co piąty człowiek jest nosicielem mutacji oznaczonej symbolem 7R w genie DRD4. Mutacja ta jest rozpowszechniona u ludów koczowniczych a także u tych,którzy jako niespokojne duchy skłonni są do ryzyka no i niemal nałogowi podróżnicy. Nie zapominacie o zdjęciach, które robicie w podróży i to one własnie staną się jedną z naszych największych atrakcyjności towarzyskiej. Media społecznościowe zachęcają do swoistego współzawodnictwa, ba wyścigu między podróżnikami. Kto wstawi więcej fotek, kto pokaże się w bardziej egzotycznej scenerii ten wygrywa.Bawcie się dobrze, globtroterzy ja zostaje w domu, wolno mi. A kiedy kolejny raz na facebooku lub Instagramie na wasze ,,rewelacjne fotki z wakacji” nie wcisnę uprzejmie ,,lubię to”! przecież wolno mi.

Witaj, świecie!

Witaj na swoim nowym blogu!

Bardzo się cieszymy, że jesteś z nami! To jest pierwszy, przykładowy wpis. Możesz go usunąć logując się do Kokpitu i wybierając menu Wpisy.

Jeśli coś jest dla Ciebie niejasne, zapoznaj się z działem Pomoc:
http://blog.pl/pomoc

Zapraszamy również na nasz profil na Facebooku, gdzie znajdziesz aktualności, poczytasz ciekawe blogi, lub weźmiesz udział w dyskusjach z innymi blogerami:
https://www.facebook.com/Blogpl

Miłego blogowania! :-)